A co z "ludzką naturą"?

Anarchiści, dalecy od ignorowania "ludzkiej natury", posiadają jedyną teorię polityczną, która poświęca temu pojęciu głębokie przemyślenia i rozważania. Zbyt często "natura ludzka" jest rzucana jako ostatnia deska ratunku w argumentacji przeciwko anarchizmowi, ponieważ myśli się, że na taki argument nie ma odpowiedzi. Tak jednak nie jest.

Przede wszystkim, ludzka natura jest rzeczą złożoną. Jeśli przez ludzką naturę rozumie się "to, co robią ludzie", to jest oczywiste, że natura ludzka jest sprzeczna -- miłość i nienawiść, współczucie i bezduszność, pokój i przemoc, i tak dalej, wszystkie z nich są wyrażane przez ludzi i w ten sposób wszystkie one są wytworami "natury ludzkiej". Oczywiście, to, co jest uznawane za "ludzką naturę" może się zmieniać wraz ze zmieniającymi się warunkami społecznymi. Na przykład, niewolnictwo było uważane za część "ludzkiej natury" i "normę" przez tysiąclecia, zaś wojna stała się częścią "natury ludzkiej" dopiero, gdy rozwinęły się państwa. Dlatego środowisko odgrywa ważną rolę w definiowaniu, czym jest "ludzka natura".

To wcale jednak nie oznacza, że istoty ludzkie są nieskończenie plastyczne, a każda jednostka rodzi się jako tabula rasa (czysta tablica), czekająca na uformowanie przez "społeczeństwo" (które w praktyce oznacza tych, co nim kierują). Nie zamierzamy wchodzić w dyskusję o tym, które ludzkie cechy są, a które nie są "wrodzone". Wszystko, co powiemy, to tyle, że istoty ludzkie mają wrodzoną zdolność do myślenia i uczenia się -- czujemy, że to oczywiste -- i że ludzie są stworzeniami społecznymi, potrzebującymi towarzystwa innych, ażeby czuć się spełnionymi i kwitnąć.

Myślimy, że te dwie cechy sugerują zdolność anarchistycznego społeczeństwa do życia. Wrodzona zdolność do myślenia za siebie samego automatycznie czyni wszelkie formy hierarchii bezprawnymi, a nasza potrzeba więzi społecznych zakłada, że możemy zorganizować się bez państwa. Głębokie poczucie braku szczęścia i wyobcowanie dotykające nowoczesne społeczeństwo ujawnia, że centralizacja i autorytaryzm kapitalizmu i państwa przekreśla pewne wrodzone potrzeby tkwiące w nas samych.

Prawdę mówiąc, jak wzmiankowaliśmy wcześniej, przez ogromną większość swojego istnienia rasa ludzka naprawdę żyła w anarchicznych społecznościach, z niewielką lub żadną hierarchią. To, że nowoczesne społeczeństwo nazywa takich ludzi "dzikusami" albo "ludźmi pierwotnymi", jest czystą arogancją. Zatem kto może powiedzieć, czy anarchizm jest wbrew "ludzkiej naturze"? Anarchiści nagromadzili dużo dowodów, aby zasugerować, że tak nie może być.

Co do zarzutu, że anarchiści wymagają zbyt dużo od "ludzkiej natury", to właśnie często nieanarchiści są tymi, którzy domagają się od niej najwięcej. Ponieważ "podczas gdy nasi przeciwnicy zdają się przyznawać, że istnieje jakiś rodzaj soli ziemi -- władcy, pracodawcy, przywódcy -- którzy mają tyle szczęścia, żeby uniemożliwiać tym złym ludziom -- rządzonym, wyzyskiwanym, kierowanym -- stawanie się jeszcze dużo gorszymi niż są. . . , znajduje się różnica, i to bardzo ważna. My uznajemy niedoskonałości ludzkiej natury, ale nie czynimy żadnego wyjątku dla władców. Oni czynią go, chociaż czasami nieświadomie" [Piotr Kropotkin, Działaj dla siebie samego]. Jeżeli natura ludzka jest taka zła, to wtedy dawanie niektórym ludziom władzy nad innymi i utrzymywanie nadziei, że to doprowadzi do sprawiedliwości i wolności to beznadziejna utopia.

Jednakże dzisiaj, wraz z narodzinami "socjobiologii", niektórzy twierdzą (posiadając bardzo mało rzeczywistych dowodów), że kapitalizm jest wytworem naszej "natury", która została wyznaczona przez nasze geny. Powyższe tezy zostały skwapliwie przyjęte przez władze jako prawdziwe. Biorąc pod uwagę niedostatek dowodów, ich poparcie dla tej "nowej" doktryny musi być wyłącznie wynikiem jej przydatności dla ludzi u steru -- tj. faktu, że jest wygodne mieć "obiektywną" i "naukową" podstawę uzasadnienia swej władzy. Podobnie jak poprzedzający ją społeczny darwinizm, socjobiologia wynika przede wszystkim z rzutowania dominujących idei obecnego społeczeństwa na naturę (często nieświadomie, tak, że naukowcy błędnie uznają omawiane idee za "normalne" i jednocześnie "naturalne"). Wtedy stworzone w ten sposób teorie natury zostają przeniesione z powrotem na społeczeństwo i historię i używane do "udowadniania", że zasady kapitalizmu (hierarchia, władza, konkurencja itd.) są wiecznymi prawami, do których potem się można odwoływać jako do usprawiedliwienia dla stanu obecnego! Zdumiewające, że istnieje wielu rzekomo inteligentnych ludzi, którzy biorą te sztuczki kuglarskie na poważnie.

Ten rodzaj apologetyki jest oczywiście naturalny, bo każda klasa rządząca zawsze twierdziła, że jej prawo do panowania opiera się na "naturze ludzkiej", a więc popierała doktryny, które definiowały tę ostatnią sposobami, które okazywały się usprawiedliwieniem dla władzy elity -- czy to socjobiologię, czy prawo boskie, grzech pierworodny itd. Oczywiście, takie doktryny zawsze były błędne. . . aż do dzisiaj, oczywiście, gdyż jest oczywiste, że nasze obecne społeczeństwo doskonale dopasowuje się do "natury ludzkiej" i zostało to naukowo udowodnione przez nasze obecne naukowe "duchowieństwo"!

Arogancja tej tezy jest naprawdę zdumiewająca. Historia nie zatrzymała się. Za tysiąc lat, społeczeństwo będzie zupełnie inne niż to, które jest obecnie i niż takie, jakie ktokolwiek sobie wyobrażał. Żadnego z obecnych w tej chwili rządów nie będzie już dookoła, a obecny ustrój gospodarczy nie będzie istniał. Jedyną rzeczą, która może pozostać taka sama jest to, że ludzie wciąż będą twierdzili, że ich społeczeństwo posiada "Jedyny Prawdziwy Ustrój", jaki całkowicie przystaje do ludzkiej natury, nawet jeśli wszystkie przeszłe systemy nie przystawały.

Oczywiście, zwolennikom kapitalizmu wcale nie przychodzi na myśl, że ludzie z innych kręgów kulturowych mogą wyciągać inne wnioski z tych samych faktów -- wnioski, które mogą okazać się ważniejsze. Ani też nie przychodzi do głowy obrońcom kapitalizmu, że teorie "obiektywnych" naukowców mogą być formowane w kontekście dominujących idei społeczeństwa, w którym żyją. Jednakże nie jest niespodzianką dla anarchistów, że naukowcy działający w carskiej Rosji rozwinęli teorię ewolucji opartą na współpracy wewnątrzgatunkowej, całkiem inaczej niż ich odpowiednicy w kapitalistycznej Anglii, którzy rozwinęli teorię opartą na konkurencji i walce o byt wewnątrz i pomiędzy gatunkami. A to, że ta druga teoria odzwierciedlała dominujące teorie ekonomiczne i polityczne brytyjskiego społeczeństwa (szczególnie konkurencyjny indywidualizm) jest oczywiście czystym zbiegiem okoliczności. Pomoc wzajemna Kropotkina została napisana w odpowiedzi na oczywiste nieścisłości, które brytyjski darwinizm społeczny popełniał w odniesieniu do natury i ludzkiego życia.