Co istnienie wielkiego biznesu oznacza dla teorii ekonomicznej i pracy najemnej?

Ukazujemy tutaj wpływ wielkiego biznesu na teorię ekonomiczną samą w sobie i na pracę najemną. Powtarzając słowa Michała Kaleckiego, doskonała konkurencja jest "najbardziej nierealistycznym założeniem", a "wtedy, gdy zapomina się o tym, że naprawdę jest ona tylko wygodnym modelem, staje się niebezpiecznym mitem" [cytat z Malcolma C. Sawyera, Ekonomia Michała Kaleckiego]. Niestety główny nurt kapitalistycznej ekonomii został zbudowany na tym micie. Jak na ironię, "panowanie ekonomii marginalistycznej, zmyślonego świata wielu małych firm. . . utrwalone w profesji ekonomistów [było skierowane przeciwko] tłu społecznemu [powstania wielkiego biznesu w latach dziewięćdziesiątych XIX wieku]". Dlatego "prawie od chwili swojego powstania teoretyczne postulaty ekonomii marginalistycznej, dotyczące charakteru przedsiębiorstw [musimy dodać - i rynków] były parodią rzeczywistości" [Paul Ormerod, Op. Cit.].

To, że założenia ekonomicznej ideologii są tak bardzo sprzeczne z rzeczywistością, ma poważne znaczenie przy ocenie "dobrowolnego" charakteru pracy najemnej. Gdyby utrzymywał się konkurencyjny model zakładany przez neoklasyczną ekonomię, widzielibyśmy szeroki zakres typów własności (włączając w to spółdzielnie, powszechnie występujące samozatrudnienie i robotników zatrudniających kapitał), gdyż nie byłoby "barier wejścia" związanych ze sprawowaniem kontroli przez najsilniejsze firmy. Tak się nie dzieje -- nie istnieją robotnicy zatrudniający kapitał, a samozatrudnienie i kooperatywy to zjawiska marginesowe. Przeważającą formą kontroli jest kapitał zatrudniający pracę (płatne niewolnictwo).

Wraz z modelem opierającym się na "doskonałej konkurencji" zwolennicy kapitalizmu mogli zbudować argumentację, że praca najemna to dobrowolny wybór -- ostatecznie pracownicy (na takim rynku) mogliby zatrudniać kapitał albo tworzyć spółdzielnie bez większych trudności. Ale rzeczywistość "wolnego" rynku jest taka, że ten model nie istnieje -- a jako teoretyczne założenie wprowadza w poważny błąd. Jeżeli weźmiemy pod uwagę rzeczywistość kapitalistycznej gospodarki, to wkrótce będziemy musieli uzmysłowić sobie, że przeważającą formą rynku jest oligopol, i że kapitalistyczna gospodarka z samej swej natury ogranicza dostępne pracownikom możliwości wyboru -- co sprawia, że nie daje się utrzymać rozumowanie, iż praca najemna to "dobrowolny" wybór.

Jeżeli gospodarka jest tak ukształtowana, aby utrudniać wejście na rynki i uzależniać przetrwanie od gromadzenia kapitału, to bariery te są równie skuteczne jak dekrety rządu. Jeśli małe firmy są uciskane przez oligopole, to prawdopodobieństwo niepowodzenia wzrasta (a więc odstręcza pracowników z niewielkimi zasobami), a jeśli nierówność dochodów jest wielka, to wtedy pracownikom będzie bardzo trudno znaleźć żyrantów wymaganych przy pożyczce kapitału i zapoczątkować działalność swoich własnych spółdzielni. Dlatego spoglądając na rzeczywistość kapitalizmu (w przeciwieństwie do podręczników) widzimy wyraźnie, że istnienie oligopolu pomaga utrzymywać pracę najemną ograniczając dostępne ludziom pracy możliwości wyboru na "wolnym rynku".

Posiadający niewielki kapitał muszą się ograniczyć do rynków o niskich kosztach początkowych i niskiej koncentracji. Zatem, twierdzą zwolennicy kapitalizmu, pracownicy wciąż mają wybór. Jednakże ten wybór (tak jak pokazaliśmy) zostaje nieco ograniczony przez istnienie oligopolistycznych rynków -- faktycznie tak bardzo ograniczony, że mniej niż 10% pracującej ludności to pracownicy zatrudnieni przez samych siebie. Ponadto twierdzi się, że siły technologii mogą zadziałać na rzecz zwiększenia liczby rynków, wymagających niższych kosztów początkowych (rynek komputerowy jest często wskazywany jako przykład). Ale podobne przepowiednie wygłaszano ponad sto lat temu, kiedy to silniki elektryczne zaczynały zastępować maszyny parowe w fabrykach. "Nowe technologie [lat siedemdziesiątych XIX wieku] miały odpowiadać małym jednostkom produkcyjnym i zdecentralizowanym działaniom. . . Te. . . oczekiwania się nie spełniły" [Richard B. Du Boff, Op. Cit.]. Na podstawie historii kapitalizmu przypuszczamy, że rynki związane z nowymi technologiami pójdą tą samą drogą.

Rzeczywistość rozwoju kapitalistycznego wygląda tak, że nawet jeśli pracownicy inwestują w nowe rynki, takie, które wymagają niskich kosztów początkowych, to dynamika tego ustroju funkcjonuje tak, że z czasem te rynki również zostaną zdominowane przez kilka dużych firm. Ponadto, ażeby przetrwać w zoligopolizowanej gospodarce, małe spółdzielnie będą znajdowały się pod naciskiem rynku, wymagającym od nich, aby zatrudniły pracę najemną i na inne sposoby działały jak kapitalistyczne koncerny. Dlatego nawet jeśli pominiemy ogromną interwencję państwa, która stworzyła kapitalizm na samym początku, to dynamika tego ustroju jest taka, że stosunki ucisku i dominacji będą zawsze mu towarzyszyły -- nie można ich wyeliminować na drodze konkurencji, gdyż działanie tejże konkurencji tworzy i umacnia je.

Tak więc znaczenie koncentracji kapitału dla otwartych przed nami możliwości wyboru jest wielkie i bardzo ważne. Istnienie wielkiego biznesu ma bezpośredni wpływ na "dobrowolny" charakter pracy najemnej, gdyż stwarza on bardzo skuteczne "bariery wejścia" przeciwko alternatywnym sposobom produkcji. Wynikające z tego naciski, jakie wywiera wielki biznes na małe firmy ograniczają też zdolność spółdzielni i pracowników zatrudnionych przez siebie samych do przetrwania jako spółdzielni i jednostek nie zatrudniających pracy najemnej, skutecznie marginalizując ich rolę jako prawdziwej alternatywy. Prócz tego nawet na nowych rynkach dynamika kapitalizmu jest taka, że przez cały czas są tworzone nowe bariery, znowu ograniczające nasze możliwości wyboru.

Przede wszystkim rzeczywistość kapitalizmu jest taka, że brakuje równości szans, zakładanej w modelach "doskonałej konkurencji". A bez takiej równości nie można powiedzieć o pracy najemnej, że jest "dobrowolnym" wyborem między dostępnymi możliwościami -- dostępne możliwości zostały tak bardzo nagięte w jednym kierunku, iż inne alternatywy są spychane na margines.