Czy anarchiści popierają organizowanie się?

Tak. Bez stowarzyszania się, naprawdę ludzkie życie jest niemożliwe. Wolność nie może w ogóle istnieć bez społeczeństwa i organizacji. Jak wskazuje George Barrett w Trudnościach anarchizmu:

"ażeby poznać pełne znaczenie życia musimy współpracować, zaś aby współpracować musimy dochodzić do porozumień z naszymi bliźnimi. Lecz przypuszczenie, że takie porozumienia oznaczają ograniczanie wolności jest oczywiście absurdem; wprost przeciwnie, są one realizacją naszej wolności.
Jeśli wymyślimy dogmat, że zawieranie porozumień jest niszczeniem wolności, wtedy wolność natychmiast stanie się tyranią, ponieważ zakaże ludziom zażywać najzwyklejszych codziennych przyjemności. Na przykład, nie mogę pójść na spacer ze swoim przyjacielem, bo to, że powinienem zgodzić się przyjść w określonym czasie na określone miejsce, by go spotkać, jest przeciw zasadzie Wolności. Nie mogę w najmniejszym stopniu wykraczać swoją własną mocą poza siebie samego, gdyż aby to uczynić, muszę współpracować z kimś jeszcze, a współpraca zakłada porozumienie, a to jest przeciw Wolności. Ujrzymy natychmiast, że ten argument jest absurdalny. Wcale nie ograniczam mojej wolności, ale po prostu spełniam ją, kiedy umawiam się ze swoim przyjacielem, że pójdziemy na spacer"

Co zaś tyczy się organizacji, anarchiści uważają, że "daleka od tworzenia władzy, jest [ona] jedynym lekarstwem na nią i jedynym środkiem, przy pomocy którego każdy z nas przyzwyczai się do brania aktywnego i świadomego udziału w pracy zbiorowej, i przestanie być biernym narzędziem w rękach przywódców" [Errico Malatesta, Życie i idee].

Fakt, że anarchiści popierają organizowanie się, może z początku wydać się dziwny, ale dzieje się tak dlatego, że żyjemy w społeczeństwie, gdzie dosłownie wszystkie formy organizacji są autorytarne, tworząc wrażenie, że to jest jedyny możliwy ich rodzaj. Zazwyczaj się nie zauważa, że ten sposób organizowania się jest uwarunkowany historycznie, powstały w obrębie szczególnego rodzaju społeczeństwa -- takiego, które jest motywowane przez zasady dominacji i wyzysku. Według archeologów i antropologów, ten rodzaj społeczeństwa istnieje dopiero od około pięciu tysięcy lat, pojawiwszy się wraz z pierwszymi prymitywnymi państwami opartymi na podboju i niewolnictwie, w których praca niewolników tworzyła nadwyżkę, pobieraną przez klasę panującą.

Przed tymi czasami, przez setki tysięcy lat, społeczeństwa ludzi i praludzi były, jak to nazywa Murray Bookchin "organiczne", tj. oparte na formach działalności gospodarczej obejmujących współpracę i pomoc wzajemną, swobodny dostęp do zasobów produkcyjnych, i podział wytworów wspólnej pracy według potrzeb. I chociaż takie społeczeństwa prawdopodobnie posiadały szeregi o różnym statusie w zależności od wieku, nie istniały żadne hierarchie w znaczeniu zinstytucjonalizowanych stosunków dominacji i podporządkowania wymuszonych przez środki represyjne i skutkujących rozwarstwieniem społecznym, obejmującym wyzysk gospodarczy jednej klasy przez inną (zobacz Murray Bookchin, Ekologia wolności).

Jednakże musimy położyć szczególny nacisk na to, że anarchiści nie orędują za powrotem "wstecz do epoki kamiennej". Po prostu stwierdzamy, że skoro hierarchiczno-autorytarny sposób organizacji jest stosunkowo niedawnym wynalazkiem w ciągu społecznej ewolucji człowieka, to nie ma żadnego powodu, aby go uważać za coś "przypisanego" na stałe. Nie sądzimy, że istoty ludzkie są genetycznie "zaprogramowane" na autorytarne, konkurencyjne i agresywne zachowania, gdyż nie ma wiarygodnych dowodów na poparcie takiej tezy. Wprost przeciwnie, takie zachowania są społecznie uwarunkowane, czyli nauczone, i jako takie, mogą też zostać oduczone (zobacz Ashley Montagu, Natura ludzkiej agresji). Nie jesteśmy fatalistami ani genetycznymi deterministami, lecz wierzymy w wolną wolę, która oznacza, że ludzie mogą zmieniać sposób, w jaki robią różne rzeczy, włączając w to sposób zorganizowania społeczeństwa.

I nie ma wątpliwości, że społeczeństwo musi zostać lepiej zorganizowane, ponieważ obecnie większość z jego bogactwa -- które jest produkowane przez większość -- i władza, dostaje się w ręce małej, elitarnej mniejszości na szczycie społecznej piramidy, powodując ich pozbawienie i cierpienia dla reszty, szczególnie tych usytuowanych najniżej. A jeszcze ponieważ ta elita kontroluje środki przymusu poprzez kontrolę nad państwem (zobacz sekcję B.2.3), jest w stanie stłamsić większość i ignorować jej cierpienia -- zjawisko, które występuje na mniejszą skalę we wszystkich hierarchiach. Trudno się zatem dziwić, że ludzie w autorytarnych i scentralizowanych strukturach zaczynają je nienawidzić jako zaprzeczenie ich wolności. Jak wykłada to Alexander Berkman:

"kapitalistyczne społeczeństwo jest tak źle zorganizowane, że jego rozmaici członkowie cierpią: właśnie kiedy boli cię jakaś część ciała, całe twoje ciało odczuwa ból i jesteś chory. . . żaden pojedynczy członek organizacji lub związku nie może bezkarnie być dyskryminowany, tłamszony czy ignorowany. Byłoby to tym samym co ignorowanie bolącego zęba: cały wtedy byłbyś chory" [Alexander Berkman, ABC anarchizmu].

I to jest dokładnie to, co dzieje się w kapitalistycznym społeczeństwie, z rezultatem, że naprawdę "cały jesteś chory".

Z tych przyczyn, anarchiści odrzucają autorytarne formy organizacji, a zamiast nich popierają stowarzyszenia oparte na wolnym porozumieniu. Swobodne porozumienie jest ważne, ponieważ według Berkmana "dopiero kiedy każdy jest wolną i niezależną jednostką, współpracującą z innymi z własnego wyboru z powodu wspólnych interesów, może świat pracować pomyślnie i stawać się potężny" [Op. Cit.]. W sferze "politycznej" oznacza to demokrację bezpośrednią i konfederację, które są wyrazem i środowiskiem wolności. Bezpośrednia (czyli partycypacyjna) demokracja ma tu zasadnicze znaczenie, ponieważ wolność i równość oznaczają potrzebę zgromadzeń, na których ludzie mogliby dyskutować i spierać się jako równi i które pozwalają na swobodne wyrażanie tego, co Murray Bookchin nazywa "twórczą rolą różnicy zdań".