Czy anarchiści to socjaliści?

Tak. Wszystkie odłamy anarchizmu są przeciwne kapitalizmowi. Dzieje się tak, gdyż kapitalizm jest oparty na ucisku i wyzysku. Anarchiści odrzucają "pojęcie, że ludzie nie są w stanie razem pracować, dopóki nie mają nad sobą kierującego mistrza, który weźmie odsetki od ich produktu" i uważają, że w anarchistycznym społeczeństwie "prawdziwi ludzie pracy będą ustalać swoje własne regulacje, decydować o tym, gdzie, kiedy i jak sprawy mają być przeprowadzone". W ten sposób pracownicy uwolnią się "od straszliwej niewoli kapitalizmu" [Voltairine de Cleyre, "Anarchizm" w: Człowiek!]

(Musimy podkreślić, że anarchiści są przeciwni wszystkim formom gospodarki, które oparte są na wyzysku i dominacji, włączając feudalizm, "socjalizm" w stylu sowieckim itd. Koncentrujemy się właśnie na kapitalizmie, ponieważ to właśnie on dominuje na świecie w chwili obecnej).

Indywidualiści, tacy jak Benjamin Tucker, wespół ze społecznymi anarchistami jak Proudhon czy Bakunin ogłaszali się "socjalistami". Czynili tak, bo jak to Kropotkin wyłożył w swoim klasycznym eseju "Nowoczesna nauka i anarchizm" "kiedy tylko Socjalizm był rozumiany w swoim szerokim, ogólnym i prawdziwym znaczeniu -- jako wysiłek na rzecz zniesienia wyzysku Pracy przez Kapitał -- Anarchiści maszerowali trzymając się za ręce z Socjalistami owego czasu" [Ewolucja a środowisko]. Lub, słowami Tuckera: "podstawowym żądaniem Socjalizmu [jest] żeby praca została wzięta w posiadanie przez siebie samą", żądanie, co do którego "dwie szkoły myśli socjalistycznej . . . Państwowy Socjalizm i Anarchizm" zgadzają się [Wypisy anarchistyczne]. Tak więc słowo "socjalista" w swojej początkowej definicji obejmowało "wszystkich tych, którzy wierzyli w prawa jednostki do posiadania tego, co wyprodukowała" [Lance Klafta, "Ayn Rand i zakłamanie libertarianizmu" w: Anarchy: A Journal of Desire Armed, no. 34]. To przeciwstawianie się wyzyskowi (czy lichwie) jest podzielane przez wszystkich prawdziwych anarchistów i stawia ich pod socjalistycznym sztandarem.

Dla większości socjalistów, "jedyną gwarancją, że się nie zostanie okradzionym z owoców swojej pracy jest posiadanie narzędzi pracy" [Piotr Kropotkin, Zdobycie chleba]. Z tego powodu Proudhon, na przykład, popierał spółdzielnie pracownicze, gdzie "każda jednostka zatrudniona w stowarzyszeniu. . . ma niepodzielny udział we własności przedsiębiorstwa", ponieważ przez "uczestnictwo w zyskach i stratach. . . zbiorowa siła [tj. nadwyżka] przestaje być źródłem zysku dla niewielkiej grupy kierowników: staje się własnością wszystkich pracowników" [Ogólna idea rewolucji]. Zatem, poza pragnieniem ukrócenia wyzysku pracy przez kapitał, prawdziwi socjaliści pragną także społeczeństwa, w którym wytwórcy posiadają i kontrolują środki produkcji. Sposoby, którymi wytwórcy mają to osiągnąć, stanowią kość niezgody w anarchistycznych i innych socjalistycznych kręgach, lecz to pragnienie pozostaje wspólne. Anarchiści wolą bezpośrednią kontrolę pracowniczą oraz posiadanie środków produkcji albo przez stowarzyszenia pracownicze, albo też przez komuny.

Ponadto, anarchiści odrzucają kapitalizm, ponieważ jest on autorytarny, jak również wyzyskujący. W kapitalizmie robotnicy nie rządzą sobą podczas procesu produkcyjnego, ani też nie mają kontroli nad produktami swojej pracy. Trudno uznać taką sytuację za opartą na równej wolności dla wszystkich. Nie jest ona także wolna od wyzysku, i jako taka jest zwalczana przez anarchistów. Takie spojrzenie można znaleźć najwyraźniej w dziełach Proudhona (który inspirował zarówno Tuckera, jak i Bakunina), w których przekonuje, że w anarchizmie ujrzelibyśmy "kapitalistyczny i własnościowy wyzysk wszędzie powstrzymany [i] system płac najemnych zniesiony", ponieważ "albo robotnik. . . będzie po prostu pracobiorcą dla właściciela-kapitalisty-założyciela; albo będzie uczestniczyć. . . W pierwszym przypadku robotnik jest podporządkowany, wyzyskiwany: jego stałym warunkiem życia jest posłuszeństwo. . . W drugim przypadku odbiera swoją godność jako człowiek i obywatel. . . kształtuje część organizacji produkcji, w której dotąd był nikim jak tylko niewolnikiem . . . nie musimy się wahać, bo nie mamy wyboru. . . konieczne jest uformowanie STOWARZYSZENIA wśród robotników. . . gdyż bez tego, pozostaną oni w stosunkach niższości i podporządkowania, i z tego wyniknie podział na dwie. . . kasty panów i pracowników najemnych, który jest sprzeczny z wolnym i demokratycznym społeczeństwem" [Op. Cit.].

Dlatego wszyscy anarchiści są antykapitalistami ("Gdyby świat pracy posiadał wyprodukowane przez siebie bogactwo, nie byłoby kapitalizmu" [Alexander Berkman, Co to jest komunistyczny anarchizm?]). Benjamin Tucker, na przykład -- anarchista pod najsilniejszym wpływem liberalizmu (co omówimy później) -- nazwał swoje idee "anarchistycznym socjalizmem" i demaskował kapitalizm jako system oparty na "lichwiarzu, odbiorcy odsetek, dzierżawy i zysku". Tucker utrzymywał, że w anarchistycznym, niekapitalistycznym, wolnorynkowym społeczeństwie kapitaliści staną się zbędni, a wyzysk pracy przez kapitał ustałby odkąd "praca. . . zabezpieczy swoją naturalną płacę, swój całkowity produkt" [Indywidualistyczni anarchiści]. Taka gospodarka będzie oparta na bankowości wzajemnej pomocy oraz swobodnej wymianie produktów między spółdzielniami, rzemieślnikami i chłopami. Według Tuckera, i innych anarchoindywidualistów, kapitalizm nie jest prawdziwym wolnym rynkiem, lecz naznaczonym różnymi prawami i monopolami, które zapewniają, że kapitaliści mają przewagę nad ludźmi pracy, umacniając w ten sposób wyzysk tych ostatnich poprzez zyski, odsetki i dzierżawy. Nawet arcyegoista Max Stirner, nie czuł niczego prócz pogardy dla kapitalistycznego społeczeństwa i jego rozmaitych "upiorów", przez które rozumiał idee traktowane jako święte lub religijne, takie jak własność prywatna, konkurencja, podział pracy itd.

Tak więc anarchiści uważają siebie za socjalistów, ale socjalistów szczególnego typu -- libertariańskich socjalistów. Jak to przedstawia indywidualistyczny anarchista Joseph A. Labadie (powtarzając zarówno za Tuckerem, jak i Bakuninem):

"mówi się, że anarchizm nie jest socjalizmem. Jest to błąd. Anarchizm jest dobrowolnym socjalizmem. Istnieją dwa rodzaje socjalizmu, archistyczny i anarchistyczny, autorytarny i wolnościowy, państwowy i wolny. Rzeczywiście, każda propozycja ulepszeń społecznych służy albo zmniejszeniu, albo zwiększeniu władzy zewnętrznych sił i zewnętrznej woli nad jednostką. Gdy ją zwiększa, to jest archistyczna, a gdy zmniejsza, to jest anarchistyczna" [Anarchizm: czym jest, a czym nie jest].

Labadie twierdził przy wielu okazjach, że "wszyscy anarchiści są socjalistami, lecz nie wszyscy socjaliści są anarchistami". Dlatego komentarz Daniela Guerina, że "Anarchizm tak naprawdę jest synonimem socjalizmu. Anarchista jest przede wszystkim socjalistą, którego celem jest zniesienie wyzysku człowieka przez człowieka" jest powtarzany w ciągu całej historii ruchu anarchistycznego, tak przez jego społeczne, jak i indywidualistyczne skrzydła [Anarchizm]. Rzeczywiście, męczennik z Haymarket Adolph Fischer użył prawie dokładnie tych samych słów co Labadie, aby wyrazić ten sam fakt -- "każdy anarchista jest socjalistą, ale każdy socjalista niekoniecznie jest anarchistą" -- równocześnie przyznając, że cały ruch był "podzielony na dwa odłamy; komunistycznych anarchistów oraz zwolenników Proudhona, czyli anarchistów klasy średniej" [Autobiografie męczenników z Haymarket].

Podczas gdy społeczni i indywidualistyczni anarchiści istotnie nie zgadzają się w wielu sprawach -- na przykład, czy prawdziwy, tj. niekapitalistyczny wolny rynek byłby najlepszym środkiem maksymalizacji wolności -- zgadzają się, że kapitalizm, jako system wyzyskujący i uciskający, należy zwalczać, i że anarchistyczne społeczeństwo musi, z samej swojej definicji, opierać się na pracy stowarzyszonej, a nie najemnej. Tylko stowarzyszona praca "zmniejszy władzę zewnętrznych sił i zewnętrznej woli nad jednostką" podczas godzin pracy, a takie zarządzanie pracą przez tych, którzy ją wykonują, jest rdzeniem ideału prawdziwego socjalizmu. To spojrzenie możemy dostrzec, kiedy Joseph Labadie przekonywał, że związek zawodowy jest "ilustracją zdobywania wolności przez stowarzyszenie", i że "bez swojego związku, robotnik jest dużo bardziej niewolnikiem swego pracodawcy, niż będąc członkiem związku" [Sprawa pracownicza w różnych stadiach].

Lecz znaczenia słów zmieniają się w czasie. Dzisiejszy "socjalizm" prawie zawsze dotyczy państwowego socjalizmu, systemu, który zwalczali wszyscy anarchiści, gdyż jest zaprzeczeniem wolności i autentycznie socjalistycznych ideałów. Wszyscy anarchiści zgodziliby się z oświadczeniem Noama Chomsky'ego na ten temat:

"Jeśli bolszewizm jest uważany za część lewicy, to wtedy ja kategorycznie występuję z lewicy. Lenin był jednym z największych wrogów socjalizmu" ["Anarchizm, marksizm i nadzieja na przyszłość", Red and Black Revolution, no. 2].

Anarchizm rozwijał się w nieustannej opozycji do idei marksizmu, socjaldemokracji i leninizmu. Na długo przed dojściem Lenina do władzy, Michaił Bakunin ostrzegał zwolenników Marksa przed "czerwoną biurokracją", która ustanowi "najgorszy ze wszystkich despotycznych rządów", jeśli państwowo-socjalistyczne idee Marksa zostaną kiedyś wprowadzone w życie. Istotnie, dzieła Stirnera, Proudhona, a zwłaszcza Bakunina, w pełni przepowiedziały koszmar państwowego socjalizmu z dużą dokładnością co do szczegółów. W dodatku, anarchiści znajdowali się wśród pierwszych i najgłośniejszych krytyków w obrębie opozycji wobec bolszewickiego reżimu w Rosji.

Niemniej jednak, jako socjaliści, anarchiści rzeczywiście podzielają niektóre idee niektórych marksistów (ale żadnych idei żadnych leninistów!). Zarówno Bakunin, jak i Tucker przyjmował marksistowską analizę i krytykę kapitalizmu, jak też teorię wartości pracy Marksa. Sam Marks znajdował się pod silnym wpływem książki Maxa Stirnera Jedyny i jego własność, która zawiera świetną krytykę tego, co Marks nazywał "komunizmem wulgarnym", jak również państwowego socjalizmu. Istniały również odłamy ruchu marksistowskiego, wyznające poglądy bardzo zbliżone do społecznego anarchizmu (a szczególnie jego gałęzi anarcho-syndykalistycznej) -- na przykład Anton Pannekoek, Róża Luksemburg, Paul Mattick i inni, bardzo dalecy od Lenina. Karl Korsch i inni sympatyzowali z anarchistyczną rewolucją w Hiszpanii. Istnieje znaczna ciągłość między Marksem a Leninem, ale istnieje także ciągłość między Marksem a bardziej wolnościowymi marksistami, którzy ostro krytykowali Lenina i bolszewizm, a których idee zbliżają się do wyrażanego przez anarchizm pragnienia swobodnego stowarzyszenia równych sobie.

Dlatego anarchizm jest zasadniczo formą socjalizmu, taką, która pozostaje w bezpośredniej opozycji do tego, co zazwyczaj definiuje się jako "socjalizm" (tj. państwowa kontrola i własność środków produkcji). Zamiast "planowania centralnego", które wielu ludziom kojarzy się ze słowem "socjalizm", anarchiści proponują swobodne zrzeszanie się i współpracę między jednostkami, zakładami pracy i społecznościami i w ten sposób zwalczają państwowy "socjalizm" jako formę państwowego kapitalizmu, w którym "każdy człowiek będzie odbiorcą płacy, a państwo wyłącznym jej dawcą" [Benjamin Tucker Indywidualistyczni anarchiści]. Zatem anarchiści odrzucają marksizm (uważany przez większość ludzi za "socjalizm") jako tylko "koncepcję państwa jako kapitalisty. . . poprzez którą socjaldemokratyczny odłam wielkiej Partii Socjalistycznej próbuje obecnie umniejszyć socjalizm" [Piotr Kropotkin, Wielka Rewolucja Francuska].

I to właśnie z powodu tych różnic z propaństwowymi socjalistami, oraz dla uniknięcia nieporozumień, większość anarchistów nazywa siebie właśnie "anarchistami", chociaż fakt, że anarchiści są socjalistami nie jest kwestionowany. Lecz wraz z powstaniem tak zwanej "libertariańskiej" prawicy w USA, niektórzy zwolennicy kapitalizmu zaczęli nazywać siebie "anarchistami", i to do pewnego stopnia dlatego opracowaliśmy ten punkt. Z historycznego, jak też i logicznego punktu widzenia, anarchizm zakłada antykapitalizm, tj. socjalizm. I podkreślamy, jest to coś, co do czego wszyscy anarchiści się zgadzają.