Czy można być anarchistą bez zwalczania hierarchii?

Nie. Widzimy, że anarchiści czują odrazę do autorytaryzmu. Ale jeśli ktoś jest antyautorytarny, to ten ktoś musi zwalczać wszystkie instytucje hierarchiczne, ponieważ ucieleśniają one zasadę władzy. Argument w tej sprawie (jeśli ktoś go potrzebuje) wygląda jak następuje:

Hierarchia jest organizacją zbudowaną na wzór piramidy złożoną z ciągu stopni, szeregów czy urzędów o wzrastającej władzy, prestiżu i (zazwyczaj) wynagrodzeniu. Uczeni, którzy badali formę hierarchiczną, odkryli, że dwie najważniejsze zasady, które ona ucieleśnia, to wyzysk i panowanie. Na przykład, w swoim artykule "Co robią szefowie?" (Review of Radical Political Economics, 6, 7), będącym studium nowoczesnej fabryki, Steven Marglin odkrył, że głównym obowiązkiem korporacyjnej hierarchii nie jest większa wydajność produkcji (jak twierdzą kapitaliści), ale większa kontrola nad robotnikami, a celem takiej kontroli skuteczniejszy wyzysk.

Kontrola w obrębie hierarchii jest utrzymywana przemocą, tj. poprzez groźbę poniesienia takich czy innych ujemnych konsekwencji: fizycznych, gospodarczych, psychologicznych, społecznych itd. Taka kontrola, włączając w to tłumienie różnicy zdań i buntu, z tego powodu wymaga centralizacji: zbioru stosunków władzy, w których najsilniejsza kontrola jest sprawowana przez garstkę na szczycie (szczególnie szefa organizacji), podczas gdy ci w środkowych szeregach posiadają o wiele mniejszą kontrolę, a rzesza ludzi na samym dole nie posiada dosłownie żadnej.

Skoro dominacja, przymus i centralizacja to istotne cechy autorytaryzmu, i ponieważ te cechy są ucieleśniane przez hierarchie, wszystkie instytucje hierarchiczne są autorytarne. Ponadto, zdaniem anarchistów, jakakolwiek organizacja napiętnowana hierarchią, centralizmem i autorytaryzmem przypomina państwo, jest "etatystyczna". A ponieważ anarchiści zwalczają zarówno państwo, jak i autorytarne więzi, ktokolwiek, kto wcale nie dąży do rozmontowania wszystkich form hierarchii, w żadnym wypadku nie może zostać nazwany anarchistą. Stosuje się to do kapitalistycznych firm. Jak wskazuje Noam Chomsky, struktura kapitalistycznej firmy jest skrajnie hierarchiczna, doprawdy faszystowska, z natury:

"system faszystowski. . . [jest] absolutny - władza idzie z góry na dół. . . idealnym stanem jest odgórna kontrola nad ludem nade wszystko wypełniającym rozkazy.

"Spójrzmy na korporację. . . Jeśli dojrzysz, czym ona jest w istocie, władza spływa ściśle z góry na dół, od rady nadzorczej poprzez dyrektorów, inżynierów, ostatecznie do ludu na parterze, pisząc zlecenia, i tak dalej. Brak przepływu władzy czy planowania oddolnego. Ludzie mogą wywoływać zaburzenia lub czynić sugestie, ale to samo jest prawdą w odniesieniu do społeczeństwa niewolników. Struktura władzy jest liniowa, odgórna" [Utrzymywanie pospólstwa na sznurze].

David Deleon dobrze wskazuje te podobieństwa między przedsiębiorstwem a państwem, pisząc:

"Większość fabryk jest podobna do dyktatur wojskowych. Ci na samym dole to szeregowcy, nadzorcy to sierżanci, i tak dalej w poprzek hierarchii. Organizacja może narzucić wszystko, poczynając od naszego stroju czy uczesania, a kończąc na tym, jak spędzamy większą część naszego życia, w pracy. Może zmusić do pracy w nadgodzinach; może wymagać od nas pójścia do wyznaczonego lekarza, jeśli mamy jakieś dolegliwości; może zakazać nam angażowania się w działalność polityczną w wolnym czasie; może tłumić wolność słowa, prasy i zgromadzeń -- może używać kart identyfikacyjnych i uzbrojonej policji bezpieczeństwa, wraz z zamkniętym obwodem telewizji, mającej nas obserwować; może karać niepokornych "dyscyplinarnym zawieszeniem umowy o pracę" (jak nazywa to General Motors), lub może nas zwolnić. Jesteśmy zmuszani przez okoliczności do zaakceptowania wielu z tych rzeczy, albo też znajdziemy się wśród milionów bezrobotnych. . . Prawie w każdej pracy, mamy tylko prawo do odejścia. Główne decyzje są podejmowane na szczycie, a od nas oczekuje się posłuszeństwa, niezależnie od tego, czy pracujemy w wieży z kości słoniowej, czy też w szybie kopalni" ["O demokrację w miejscu naszej pracy: uzasadnienie dla społecznego samorządu", Ponowne odkrywanie anarchii, jeszcze raz, pod redakcją Howarda J. Ehrlicha].

Dlatego spójny anarchista musi zwalczać hierarchię we wszystkich jej formach, włączając kapitalistyczną firmę. Nie czynić tego -- to popierać archię -- czego anarchista, z samej definicji, robić nie może. Mówiąc inaczej, według anarchistów "obietnice posłuszeństwa, kontrakty (płatnego) niewolnictwa, porozumienia wymagające zgody na podporządkowanie się, wszystkie one są bezprawne, ponieważ istotnie ograniczają i powstrzymują autonomię jednostki" [Robert Graham, "Anarchistyczna umowa", Ponowne odkrywanie anarchii, jeszcze raz, pod redakcją Howarda J. Ehrlicha].

Niektórzy przekonują, że byleby tylko stowarzyszenie byłoby dobrowolne, a wtedy to, czy ono ma strukturę hierarchiczną, nie jest ważne. Anarchiści nie zgadzają się z tym. Dzieje się tak z dwóch powodów. Po pierwsze, w kapitalizmie pracownicy są skłaniani przez ekonomiczną konieczność do sprzedawania swojej pracy (a przez to wolności) tym, którzy posiadają środki do życia. To zjawisko wzmacnia jeszcze bardziej warunki ekonomiczne, których doświadczają pracownicy, poprzez tworzenie "ogromnych nierówności bogactwa. . . [gdyż] pracownicy. . . sprzedają swoją pracę kapitaliście po cenie, która wcale nie odzwierciedla jej rzeczywistej wartości" [Robert Graham, Op. Cit.]. Dlatego:

"Przedstawiać na przykład strony umowy o pracę jako wolne i równe sobie nawzajem, to ignorować poważną nierówność siły przetargowej, jaka istnieje między pracownikiem a pracodawcą. A następnie, kontynuując, przedstawiać stosunki podporządkowania i wyzysku, które w naturalny sposób z niej wynikają, jako treść wolności, to robić sobie kpiny zarówno z wolności osobistej, jak i sprawiedliwości społecznej" [Ibid.].

I to właśnie z tego powodu anarchiści popierają zbiorowe działania i organizację: zwiększa ona siłę przetargową ludzi pracy i pozwala im na zapewnienie sobie autonomii.

Po drugie, jeśli kluczowym elementem jest dla nas to, czy stowarzyszenie jest dobrowolne, czy nie, to musielibyśmy przekonywać, że obecny ustrój państwowy musi zostać uznany za "anarchię" - nikt nie zmusza jednostki do życia w danym państwie. Wolno nam opuścić je i wyjechać gdzieś indziej. Ignorując hierarchiczną naturę stowarzyszenia, można skończyć popierając organizacje oparte na zaprzeczeniu wolności (włączając przedsiębiorstwa kapitalistyczne, siły zbrojne, a nawet państwa), bo wszystkie one są "dobrowolne". Jak przekonuje Bob Black, "demonizować państwowy autorytaryzm, a jednocześnie ignorować aczkolwiek identyczne, uświęcone kontraktem, służalcze porządki w wielkich korporacjach, które kontrolują światową gospodarkę, jest fetyszyzmem w najgorszym swoim wydaniu" [Libertarianie jako konserwatyści]. Anarchia to coś więcej niż wolność wyboru swojego pana.

Dlatego opozycja wobec hierarchii jest kluczowym stanowiskiem anarchisty [lub anarchistki], w przeciwnym razie stanie się on [albo ona] tylko "dobrowolnym archistą" - co trudno jest uznać za anarchistyczne.

Anarchiści przekonują, że organizacje wcale niekoniecznie muszą być hierarchiczne, mogą być także oparte na współpracy pomiędzy równymi, zarządzającymi swoimi własnymi sprawami bezpośrednio. W ten sposób możemy postępować bez struktur hierarchicznych (tzn. przekazania władzy w ręce nielicznych). Dopiero gdy organizacja jest samodzielnie zarządzana przez swoich członków, może zostać uznana za naprawdę anarchistyczną.

Przepraszamy, że tak wymłóciliśmy tę sprawę, ale niektórzy kapitalistyczni orędownicy, jawnie próbujący przywłaszczyć sobie miano "anarchistów" z powodu kojarzenia go z wolnością, w ostatnich czasach twierdzą, że można być jednocześnie zarówno anarchistą, jak i kapitalistą (jak w tak zwanym "anarcho"-kapitalizmie). Powinno więc teraz być jasne, że skoro kapitalizm jest oparty na hierarchii (nie wymieniając etatyzmu i wyzysku), "anarcho"-kapitalizm jest sprzecznością pojęciową.