Jakie są rezultaty autorytarnych stosunków społecznych?

Władza hierarchiczna jest nieodwołalnie związana z marginalizacją i ubezwłasnowolnieniem nie posiadających władzy. Ma to niekorzystne skutki dla tych, nad którymi władza jest sprawowana, gdyż "ci, którzy posiadają te symbole władzy i ci, którzy z nich korzystają, muszą tłamsić realistyczne, tj. krytyczne, myślenie ludzi im podporządkowanych i sprawiać, aby wierzyli w urojenia [że władza irracjonalna jest rozumna i potrzebna]. . . [przez co] umysł zostaje wyciszony frazesami aż do podporządkowania się. . . [i] ludzie zostają uczynieni niemymi, ponieważ stają się zależni i tracą swoją zdolność do ufania własnym oczom i osądom" [Erich Fromm, Op. Cit.].

Lub, wedle słów Bakunina, "zasada władzy, zastosowana do ludzi, którzy doścignęli albo przekroczyli większość [w swym otoczeniu], staje się potwornością, źródłem niewoli oraz intelektualnej i moralnej deprawacji" [Bóg i państwo].

Zostaje to powtórzone przez syndykalistycznych górników, którzy napisali klasyczną pracę Następny krok górników, gdzie wskazują oni charakter autorytarnych organizacji i ich wpływ na ludzi w nie zaangażowanych. Przywództwo (tj. władza hierarchiczna) "zakłada dzierżenie władzy przez przywódcę. Bez władzy przywódca jest niedorzeczny. Posiadanie władzy nieuchronnie prowadzi do korupcji. . . pomimo. . . dobrych intencji. . . [Przywództwo oznacza] siłę inicjatywy, poczucie odpowiedzialności i szacunek dla samego siebie, które pochodzą z okazywania męstwa. Zostają one odebrane ludziom i utrwalone w przywódcy. Suma ich inicjatyw, ich odpowiedzialności, ich szacunku dla samych siebie staje się jego. . . [a] porządek i system, który on utrzymuje opiera się na tłamszeniu ludzi, robieniu z niezależnie myślących 'pionków'. . . Jednym słowem, jest on zmuszony stać się autokratą i wrogiem demokracji". Rzeczywiście, dla "przywódcy" taka marginalizacja może być korzystna, ponieważ przywódca "nie widzi żadnej potrzeby jakiegokolwiek wysokiego poziomu inteligencji w szeregach, za wyjątkiem przyklaskiwania jego działaniom. Naprawdę ta inteligencja, rodząc krytycyzm i opozycję, jest z jego punktu widzenia przeszkodą i powoduje zamieszanie" [Następny krok górników].

Anarchiści przekonują, że hierarchiczne stosunki społeczne będą miały niekorzystny wpływ na poddanych im ludzi, którzy nie będą już mogli swobodnie ćwiczyć swoich umiejętności twórczego i krytycznego myślenia. Jak przekonuje Colin Ward, ludzie "zaiste przechodzą od kołyski do grobu bez urzeczywistnienia swojego potencjału ludzkiego, dosłownie dlatego, że władza podejmowania inicjatyw, uczestniczenia we wprowadzaniu zmian, wybierania, oceniania i decydowania jest zarezerwowana dla panów na szczycie" (i zazwyczaj rzeczywiście to mężczyźni!) [Anarchia w działaniu]. Anarchizm opiera się na spostrzeżeniu, że istnieją wzajemne powiązania między strukturami władzy w instytucjach a psychologicznymi cechami i skłonnościami jednostek. Codzienne wypełnianie poleceń raczej nie zbuduje niezależnej, samodzielnej, twórczej osobowości. Jak wyjaśniła Emma Goldman, skoro "skłonności i osądy [danej osoby] są podporządkowane woli pana" (takiego jak na przykład szef, gdyż w kapitalizmie większość ludzi musi sprzedawać swoją pracę), to nic dziwnego, że taka autorytarna zależność "skazuje miliony ludzi na bycie zwykłą nicością" [Mówi czerwona Emma].

Ponieważ ludzki mózg jest narządem cielesnym, należy go używać regularnie, aby znajdował się w odpowiednim stanie. Władza ześrodkowuje podejmowanie decyzji w rękach tych na szczycie, co oznacza, że większość ludzi zostaje obrócona w wykonawców, spełniających polecenia innych. Jeśli jakiś mięsień nie jest używany, zamienia się w tłuszcz; jeśli mózg nie jest używany, krytyczne myślenie i zdolności umysłowe zostają stępione i skierowane na sprawy drugorzędne, takie jak sport czy moda.

Dlatego "hierarchiczne instytucje sprzyjają wyalienowanym i wyzyskującym stosunkom pomiędzy tymi, którzy w nich uczestniczą, ubezwłasnowolniając ludzi i oddalając ich od swoich realiów. Hierarchie czynią niektórych ludzi zależnymi od innych, winią uzależnionych za ich zależność, a potem wykorzystują tę zależność jako usprawiedliwienie dla dalszego sprawowania władzy. . . Ci na stanowiskach względnego panowania starają się wyznaczać nawet sam charakter psychiczny osób im podporządkowanych. . . Anarchiści przekonują, że pozostawanie zawsze w stanie, w którym działa się nad kimś, a nigdy temu komuś nie pozwala się na działanie, musi skazywać na życie w zależności i rezygnacji. Ci, którym ciągle się rozkazuje i których się chroni przed samodzielnym myśleniem, wkrótce dochodzą do zwątpienia w swoje własne zdolności. . . [i mają] trudności z działaniem według [własnego] wyczucia wbrew normom społecznym, standardom i oczekiwaniom" [Martha Ackelsberg, Wolne kobiety Hiszpanii].

Zatem, według słów Colina Warda, "system tworzy swoich kretynów, a potem pogardza nimi za ich brak zdolności, i nagradza 'nielicznych obdarzonych' za ich rzadkość" [Op. Cit.].

Oprócz tych ujemnych skutków psychologicznych wynikających z braku swobody, autorytarne stosunki społeczne także prowadzą do nierówności społecznych. Dzieje się tak, ponieważ jednostka podporządkowana władzy kogoś innego musi słuchać nakazów ludzi stojących wyżej w hierarchii społecznej. W kapitalizmie oznacza to, że pracownicy muszą wypełniać polecenia swojego szefa, polecenia, których przeznaczeniem jest uczynienie szefa bogatszym (na przykład, jedynie z roku 1994 na 1995, wynagrodzenie najwyższych dyrektorów wykonawczych (CEO) w Stanach Zjednoczonych wzrosło o 16 procent, natomiast dla porównania wynagrodzenie robotników tylko o 2,8 procent, co nawet nie dorównywało inflacji. Za stagnację płac pracowniczych nie można winić zbyt niskich zysków przedsiębiorstw, które wzrosły o dobre 14,8 procent tego roku). Nierówność pod względem ilości posiadanej władzy będzie przekładać się na nierówność pod względem bogactwa (i na odwrót). Skutki takiej nierówności społecznej mają szeroki zasięg.

Na przykład ubodzy ludzie obciążeni są większym prawdopodobieństwem choroby i śmierci w młodszym wieku w porównaniu z bogatymi. Ponadto ważny jest tutaj stopień tej nierówności (tj. rozmiar przepaści między biednymi a bogatymi). Według redakcji British Medical Journal "tym, co ma znaczenie jako czynnik decydujący o umieralności i zdrowiu w społeczeństwie jest w mniejszym stopniu całkowite bogactwo tego społeczeństwa, a bardziej sposób, w jaki to bogactwo jest rozdzielane. Im bardziej równo jest dzielone bogactwo, tym lepsza zdrowotność tego społeczeństwa" [Vol. 312, April 20, 1996, p. 985].

Badania w Stanach Zjednoczonych dostarczyły przytłaczających dowodów na to. George Kaplan i jego współpracownicy mierzyli nierówność w pięćdziesięciu amerykańskich stanach i porównywali ją z umieralnością uporządkowaną według wieku, niezależnie od przyczyn śmierci. Wyłonił się wzorzec: im bardziej nierówny podział dochodów, tym większa umieralność. Mówiąc inaczej, to właśnie dystans dzielący biednych od bogatych, a nie średni dochód w każdym ze stanów jest tym, co najlepiej się przybliża do umieralności ["Inequality in income and mortality in the United States: analysis of mortality and potential pathways", British Medical Journal Vol. 312, April 20, 1996, pp. 999-1003].

Ten pomiar nierówności dochodów był również sprawdzany w stosunku do innych społecznych uwarunkowań poza zdrowotnością. Stany z większymi nierównościami w podziale dochodu miały także wyższe odsetki bezrobocia, wyższe odsetki więźniów, wyższe odsetki ludzi odbierających pomoc społeczną i znaczki na żywność, wyższe odsetki ludzi pozbawionych opieki medycznej, większą częstotliwość występowania noworodków urodzonych z niską wagą ciała, większą częstotliwość morderstw, większą częstotliwość przestępstw z użyciem przemocy, wyższe koszty opieki medycznej w przeliczeniu na jedną osobę, i wyższe koszty ochrony policyjnej w przeliczeniu na jedną osobę.

Do tego jeszcze stany z większymi nierównościami w podziale dochodów wydawały mniej na edukację w przeliczeniu na jedną osobę, miały mniej książek na osobę w szkołach, i słabiej realizowały tę edukację, co obejmowało słabsze umiejętności czytania, słabsze umiejętności matematyczne i niższe odsetki ukończenia szkół średnich.

Wraz ze wzrostem przepaści między bogatymi a biednymi (wskazującej na wzrost społecznej hierarchii w miejscach pracy i poza nimi) pogarsza się zdrowotność ludzi a tkanina, jaką jest społeczeństwo, strzępi się. Poza jakimikolwiek skutkami wynikającymi z mieszkania, odżywiania, czystości powietrza, okazji do rekreacji i opieki medycznej poniżej norm, doświadczanych przez uboższych, jeszcze i trudności psychologiczne wynikające z pozostawania na samym dole drabiny społecznej mają szkodliwy wpływ na ludzi [zobacz artykuł George'a Daveya Smitha, "Income inequality and mortality: why are they related?" British Medical Journal, Vol. 312 (April 20, 1996), pp. 987-988].

Narastająca przepaść między bogatymi a biednymi nie została powołana do życia zrządzeniem boga, natury, czy jakiejś innej nadludzkiej siły. Została stworzona przez specyficzny system społeczny, jego instytucje i funkcjonowanie - system oparty na autorytarnych stosunkach społecznych, które mają na nas zarówno fizyczny, jak i umysłowy wpływ.

Wszystko to przedstawiliśmy nie po to, by sugerować, że ci na dole hierarchii są ofiarami, ani też że ci na jej szczytach tylko czerpią korzyści - jesteśmy dalecy od tego. Ludzie na dole stale stawiają opór ujemnym skutkom hierarchii i tworzą niehierarchiczne sposoby życia i walki. Ten nieustanny proces samodzielnej działalności i osobistego wyzwolenia można dostrzec w ruchu robotniczym, kobiecym i innych - w których, do pewnego stopnia, ludzie stwarzają swoje własne alternatywy oparte na swoich własnych nadziejach i marzeniach. Anarchizm opiera się na tym procesie (z którego zresztą wyrósł) oporu, nadziei i bezpośrednich akcji.

Jeśli spojrzymy natomiast na tych ze szczytów systemu, owszem, rzeczywiście często im się bardzo dobrze powodzi pod względem ilości posiadanych dóbr materialnych, dostępu do edukacji, wolnego czasu, zdrowotności itd., ale mogą oni zatracić swoje człowieczeństwo i indywidualność. Jak wskazał Bakunin, "siła i władza psują tych, którzy je posiadają w równym stopniu, co tych, którzy są zmuszani się im podporządkować" [Polityczna filozofia Bakunina]. Władza działa destruktywnie, nawet na tych, którzy mają ją w swych rękach, ograniczając ich indywidualność, gdyż "sprawia, że stają się głupi i brutalni, nawet jeśli początkowo byli obdarzeni największym talentem. Ten, kto ciągle stara się zmuszać wszystko do przestrzegania mechanicznego porządku, w końcu sam staje się maszyną i traci wszelkie ludzkie uczucia" [Rudolf Rocker, Anarcho-syndykalizm].

Rzecz się sprowadza do tego, że hierarchia niszczy samą siebie, ponieważ jeżeli "bogactwem są inni ludzie", to traktując innych gorzej od siebie samego, ograniczając ich rozwój, traci się wszystkie potencjalne umiejętności i dary intuicji, jakie mają te osoby, a przez to zubaża się swoje własne życie i ogranicza się swój własny rozwój. Na nieszczęście, w naszych czasach bogactwo materialne (szczególnie wąska forma "korzyści własnej") zastępuje troskę o całościowy rozwój osoby oraz o prowadzenie spełnionego i twórczego życia (szeroko pojęta korzyść własna, umiejscawiająca jednostkę w obrębie społeczeństwa, taka, która uznaje, że stosunki z innymi kształtują i rozwijają wszystkie jednostki). W hierarchicznym, klasowym społeczeństwie każdy traci do pewnego stopnia, nawet ci na "szczycie".