Rola anarchistów w okupacji włoskich fabryk

Po zakończeniu pierwszej wojny światowej nastąpiła gwałtowna radykalizacja nastrojów w całej Europie i na świecie. Członkowie związków zawodowych doprowadzili do wybuchu strajków, demonstracji i agitacji w ogromnych rozmiarach. Częściowo stało się tak wskutek wojny, częściowo zaś wskutek widocznego sukcesu rewolucji rosyjskiej. Ten entuzjazm dla wydarzeń w Rosji dotknął nawet anarchoindywidualistów, takich jak Joseph Labadie, którzy podobnie jak wielu innych antykapitalistów, dojrzeli "czerwień na wschodzie [dającą] nadzieję jaśniejszego dnia", a bolszewików uznali za czyniących "chwalebne wysiłki, aby co najmniej spróbować jakichś dróg wyjścia z piekła przemysłowego niewolnictwa" [cytowany przez Carlottę R. Anderson, Ogólnoamerykański anarchista].

W całej Europie anarchistyczne idee stawały się coraz popularniejsze, a anarcho-syndykalistyczne związki zawodowe rozrastały się. Na przykład w Wielkiej Brytanii wrzenie doprowadziło do rozwoju ruchu przewodniczących warsztatów i strajków na Clydeside; w Niemczech pod wpływem IWW rozwijał się ruch związków zawodowych w przemyśle i wolnościowa odmiana marksizmu nazwana "komunizmem rad"; Hiszpania ujrzała gwałtowny rozrost anarcho-syndykalistycznego związku CNT. Do tego jeszcze, na nieszczęście, w tym czasie powstawały i rozwijały się partie socjaldemokratyczne i komunistyczne. Włochy nie były tu wyjątkiem.

W Turynie zaczął się tworzyć nowy ruch szeregowych działaczy. Ruch ten powstawał wokół "komisji wewnętrznych"
(wybieranych ad hoc komitetów protestacyjnych). Te nowe organizacje opierały się bezpośrednio na grupach ludzi, którzy pracowali w tym samym warsztacie pracy, z instruowanymi i odwoływalnymi przewodniczącymi, wybieranymi przez każdą z grup liczących około 15 do 20 robotników. Zgromadzenie wszystkich przewodniczących warsztatów w danym zakładzie wybierało następnie dla wygody "komisję wewnętrzną", przez cały czas bezpośrednio odpowiedzialną przed zgromadzeniem przewodniczących, które było nazywane "radą fabryczną".

Między listopadem 1918 roku a marcem 1919, komisje wewnętrzne stały się ogólnokrajowym zagadnieniem w ramach ruchu związków zawodowych. W dniu 20 lutego 1919 roku Włoska Federacja Pracowników Przemysłu Metalowego (FIOM) wywalczyła umowę, przewidującą wybieranie "komisji wewnętrznych" w fabrykach. Następnie robotnicy próbowali przekształcić te organa pracowniczego przedstawicielstwa w rady fabryczne, sprawujące funkcje kierownicze. Podczas majowego święta w 1919 roku komisje wewnętrzne "stawały się dominującą siłą w przemyśle metalowym, a związki zawodowe znalazły się w niebezpieczeństwie spadnięcia do roli drugorzędnych struktur administracyjnych. W oczach reformistów za tymi alarmującymi zmianami stali wolnościowcy" [Carl Levy, Gramsci a anarchiści]. W listopadzie 1919 wewnętrzne komisje w Turynie zostały przekształcone w rady fabryczne.

Ten ruch w Turynie jest zazwyczaj kojarzony z tygodnikiem L'Ordine Nuovo (Nowy porządek), którego pierwsze wydanie ukazało się w dniu 1 maja 1919. Jak streszcza Daniel Guerin, był on "wydawany przez lewicowego socjalistę, Antonio Gramsciego, z pomocą profesora filozofii Uniwersytetu Turyńskiego wyznającego idee anarchistyczne, piszącego pod pseudonimem Carlo Petri, a także całej śmietanki wolnościowców Turynu. W fabrykach znaczna liczba ludzi popierała grupę Ordine Nuovo, zwłaszcza zaś anarcho-syndykalistyczni bojownicy z zakładów metalowych, Pietro Ferrero i Maurizio Garino. Manifest Ordine Nuovo został wspólnie podpisany przez socjalistów i libertarian, zgadzających się uznać komitety fabryczne za 'organy przeznaczone do przyszłego komunistycznego zarządzania zarówno pojedynczą fabryką, jak i całym społeczeństwem'" [Anarchizm].

Wydarzeń w Turynie nie powinno się rozpatrywać osobno. W całych Włoszech robotnicy i chłopi przystąpili do działania. Pod koniec lutego 1920 roku wybuchła epidemia okupacji fabryk w Ligurii, Piemoncie i Neapolu. W Ligurii robotnicy zajęli zakłady przemysłu metalowego i stocznie w Sestri Ponente, Cornigliano i Campi po załamaniu się rozmów w sprawie podwyżek. W ciągu najwyżej czterech dni pod wodzą syndykalistów zaczęli kierować zakładami przy pomocy komitetów fabrycznych.

W tym okresie liczba członków Włoskiego Związku Syndykalistycznego (USI) wzrosła do około 800 tysięcy, a wpływy Włoskiego Związku Anarchistycznego (UAI), posiadającego 20 tysięcy członków i dziennik (Umanita Nova) także proporcjonalnie rosły. Walijski historyk marksistowski Gwyn A. Williams pisze: "Anarchiści i rewolucyjni syndykaliści byli najkonsekwentniejszą i najbardziej totalnie rewolucyjną grupą na lewicy. . . najbardziej oczywista cecha dziejów syndykalizmu i anarchizmu w latach 1919-20 to szybki i dosłownie nieustanny rozwój. . . Syndykaliści nade wszystko zdobyli umysły bojowników klas pracujących, których zdobycie zupełnie nie powiodło się ruchowi socjalistycznemu" [Proletariacki porządek]. W Turynie libertarianie "działali w obrębie FIOM" i byli "poważnie zaangażowani w kampanię Ordine Nuovo od początku" [Op. Cit.]. Jak można było się spodziewać, Ordine Nuovo był potępiany jako "syndykalistyczny" przez innych socjalistów.

I to właśnie anarchiści i syndykaliści jako pierwsi wysunęli ideę okupacji zakładów pracy. Malatesta omawiał ten pomysł na łamach Umanita Nova w marcu 1920 roku. Stwierdzał, że "Powszechne strajki protestacyjne już nie martwią nikogo. . . Trzeba poszukać czegoś innego. Wysuwamy taki pomysł: przejęcie fabryk. . . ta metoda z całą pewnością ma przyszłość, ponieważ odpowiada ostatecznym celom ruchu robotniczego i stanowi zaprawę przygotowującą każdego do ostatecznego aktu wywłaszczenia" [Życie i idee]. W tym samym miesiącu podczas "intensywnej syndykalistycznej kampanii na rzecz ustanowienia rad w Mila, Armando Borghi [anarchistyczny sekretarz USI] wezwał do masowego zajmowania fabryk. W Turynie właśnie kończyły się ponowne wybory komisarzy w zakładach pracy, przechodząc w dwutygodniową orgię namiętnych sporów, i gorączka ogarnęła robotników. Komisarze [Rad Fabrycznych] zaczęli nawoływać do okupacji". Rzeczywiście, "ruch rad robotniczych poza Turynem był w istocie anarcho-syndykalistyczny". Nie dziwi więc, że sekretarz syndykalistycznych pracowników przemysłu metalowego "przynaglał do udzielenia wsparcia radom Turynu, ponieważ reprezentowały one antybiurokratyczną akcję bezpośrednią, dążyły do kontrolowania fabryk i mogły być pierwszymi komórkami syndykalistycznych związków przemysłowych. . . Kongres syndykalistyczny przegłosował poparcie dla rad. . . Malatesta. . . popierał je jako formę akcji bezpośredniej, gwarantującej rodzenie buntowniczości. . . Umanita Nova i Guerra di Classe [pismo USI] stały się niemal tak samo przywiązane do rad, jak L'Ordine Nuovo i turyńskie wydanie Avanti" [Williams, Op. Cit.].

Gwałtowny przypływ bojowych nastrojów wkrótce wywołał kontrofensywę pracodawców. Organizacja szefów potępiła rady fabryczne i wezwała do mobilizacji przeciwko nim. Robotnicy buntowali się i odmawiali spełniania poleceń szefów -- w fabrykach szerzył się "brak dyscypliny". Pracodawcy wywalczyli poparcie państwa dla przestrzegania przez przemysł istniejących przepisów. Ogólnokrajowa umowa wywalczona przez FIOM w 1919 roku przewidywała zakaz działalności komisji wewnętrznych w halach fabrycznych i ograniczenie jej do czasu poza godzinami pracy. Znaczyło to, że działania ruchu przewodniczących warsztatów w Turynie -- takie jak przerywanie pracy w celu przeprowadzenia wyborów przewodniczącego -- stanowiły naruszenie umowy. Ruch w istocie był podtrzymywany dzięki masowemu nieposłuszeństwu. Szefowie wykorzystali to naruszanie uzgodnionego kontraktu jako pretekst do zwalczania rad fabrycznych w Turynie.

Pracodawcy odkryli swoje karty w kwietniu, kiedy to powszechne zgromadzenie przewodniczących warsztatów w koncernie Fiata wezwało do strajków okupacyjnych, aby zaprotestować przeciwko zwolnieniu kilkunastu z nich. W odpowiedzi pracodawcy ogłosili powszechny lokaut. Rząd poparł lokaut, przeprowadzając wielką demonstrację siły. Oddziały wojskowe zajęły fabryki i ustawiły w nich stanowiska dla karabinów maszynowych. Gdy ruch przewodniczących warsztatów po dwóch tygodniach strajku postanowił ustąpić w kwestiach, których spór dotyczył bezpośrednio, odpowiedzią pracodawców było żądanie, aby rady ograniczyły swoją działalność do czasu poza godzinami pracy, według ogólnokrajowej umowy zawartej przez FIOM, i żeby kontrola kierownictwa została przywrócona.

Te żądania godziły w samo serce systemu rad fabrycznych, i ruch robotniczy Turynu odpowiedział potężnym strajkiem generalnym w obronie rad. W samym Turynie strajk był totalny i wkrótce rozprzestrzenił się na cały Piemont, obejmując w szczytowym momencie pół miliona pracowników. Strajkujący w Turynie nawoływali do rozszerzenia protestu na cały kraj, a ponieważ w większości byli kierowani przez socjalistów, zwrócili się do związku zawodowego CGL i przywódców Partii Socjalistycznej, którzy odrzucili ich wezwanie.

Jedyne wsparcie dla strajku generalnego w Turynie nadeszło ze strony tych związków, które znajdowały się pod przeważającym wpływem anarcho-syndykalistycznym, takich jak niezależny związek kolejarzy czy związek portowców ("Syndykaliści byli tymi jedynymi, którzy się ruszyli." [Williams, Op. Cit.]). Kolejarze w Pizie i Florencji odmówili przewozu wojsk wysłanych do Turynu. Wszędzie dookoła Genui miały miejsce strajki - wśród portowców oraz w zakładach pracy, w których USI posiadało największe wpływy. Jak zauważa Williams, "zdradzony i opuszczony przez cały ruch socjalistyczny" ruch kwietniowy "wciąż znajdował poparcie ludu" razem z "akcjami. . . albo bezpośrednio kierowanymi, albo też pośrednio inspirowanymi przez anarcho-syndykalistów". W samym Turynie anarchiści i syndykaliści "stanowili groźbę, że ruch rad odetnie się" od Gramsciego i grupy Ordine Nuovo [Op. Cit.].

W końcu kierownictwo CGL zakończyło strajk na warunkach, które spełniały główne żądanie pracodawców w sprawie ograniczenia działalności rad przewodniczących warsztatów do czasu poza godzinami pracy. Chociaż działalność rad i ich obecność w halach fabrycznych została teraz bardzo ograniczona, to jeszcze doczekały się one powrotu do życia podczas wrześniowej okupacji fabryk.

Anarchiści "oskarżyli socjalistów o zdradę. Krytykowali ich za to, że to, w co wierzyli, było fałszywym poczuciem dyscypliny, uzależniającym socjalistów od ich własnego tchórzliwego kierownictwa. Dyscyplinie, która stawiała każdy ruch społeczny niżej od 'kalkulacji, obaw, błędów i ewentualnych zdrad przywódców' przeciwstawiali inną dyscyplinę - robotników z Sestri Ponente, którzy zastrajkowali na znak solidarności z Turynem, kolejarzy, którzy odmówili przewozu sił bezpieczeństwa do Turynu oraz anarchistów i członków Unione Sindicale, którzy zapomnieli o rozważaniach na temat stronnictw i sekt, aby oddać się do dyspozycji turyńczyków" [Carl Levy, Op. Cit.]. Smutne jest to, że ta odgórna "dyscyplina" socjalistów i ich związków zawodowych powtórzy się podczas okupacji fabryk, co przyniesie katastrofalne skutki.

We wrześniu 1920 roku we Włoszech miały miejsce strajki okupacyjne na szeroką skalę w odpowiedzi na redukcje płac i lokaut ze strony właścicieli. "Atmosfera tego kryzysu tworzyła się wokół wystąpień syndykalistów". W połowie sierpnia robotnicy przemysłu metalowego z USI "wezwali obydwa związki zawodowe do zajęcia fabryk" i nawoływali do "zapobiegawczych okupacji" w celu obrony przed lokautami. USI postrzegało to jako "wywłaszczenie fabryk przez metalowców" (które musi "być bronione przy użyciu wszystkich niezbędnych środków") i widziało potrzebę "wezwania robotników z innych gałęzi przemysłu do boju" [Williams, Op. Cit.]. Rzeczywiście, "gdyby FIOM nie przyjęło syndykalistycznej idei okupacji fabryk w celu przeciwstawienia się zastosowanemu przez pracodawców lokautowi, to USI mogłoby zdobyć znaczące poparcie aktywnej politycznie klasy robotniczej Turynu" [Carl Levy, Op. Cit.]. Strajki te rozpoczęły się w zakładach mechanicznych i szybko rozprzestrzeniły się na koleje, transport drogowy i inne gałęzie przemysłu, a chłopi zajmowali ziemię. Jednakże strajkujący uczynili znacznie więcej - nie tylko okupowali swoje zakłady pracy, ale ustanowili w nich pracowniczy samorząd. Wkrótce już ponad pół miliona "strajkujących" było w pracy, produkując dla samych siebie. Errico Malatesta, uczestnik tych wydarzeń, pisze:

"Metalowcy rozpoczęli cały ruch wskutek sporu o wysokość płac. To był strajk nowego rodzaju. Zamiast opuszczania fabryk, wymyślono pozostawanie wewnątrz bez podejmowania pracy. . . W całych Włoszech miała miejsce rewolucyjna gorączka wśród robotników, i wkrótce żądania zmieniły swój charakter. Robotnicy doszli do wniosku, że sytuacja dojrzała do tego, aby środki produkcji wziąć w posiadanie raz na zawsze. Zbroili się w celu obrony. . . i zaczęli organizować produkcję na własną rękę. . . Było to faktyczne zniesienie prawa własności. . .; to był nowy ustrój, nowa forma życia społecznego, jaką zapoczątkowywano. Zaś rząd przyglądał się bezczynnie, ponieważ czuł się niezdolny do prób sprzeciwiania się" [Życie i idee].

Daniel Guerin przedstawia dobre streszczenie tego, jakie rozmiary miał ten ruch:

"Kierowanie fabrykami. . . [było] wykonywane przez techniczne i administracyjne komisje pracownicze. Samorządność przyszła dość okrężną drogą: w początkowym okresie otrzymywano pomoc z banków, ale kiedy została ona odcięta, system samorządowy zaczął wypuszczać swoje własne pieniądze w celu płacenia pensji pracowniczych. Wymagano bardzo rygorystycznej samodyscypliny, zabroniono używania napojów alkoholowych, a w celach samoobrony organizowano zbrojne patrole. Została ustanowiona bardzo ścisła solidarność między samorządnymi fabrykami. Rudy i węgiel umieszczono we wspólnych zasobach i dzielono je sprawiedliwie" [Anarchizm].

Włochy zostały "sparaliżowane, a pół miliona robotników okupowało swoje fabryki i wywiesiło na nich czerwono-czarne flagi". Ruch rozprzestrzenił się po całych Włoszech, nie tylko w sercu okręgów przemysłowych wokół Mediolanu, Turynu i Genui, ale także w Rzymie, Florencji, Neapolu i Palermo. "Bojownicy USI oczywiście przodowali w tym ruchu", podczas gdy Umanita Nova przekonywała, że "sprawa jest bardzo poważna i musimy zrobić wszystko, co tylko możemy, aby nią pokierować w celu gwałtownego rozprzestrzenienia się". USI ustawicznie wzywało do "rozszerzenia ruchu na cały przemysł w celu ustanowienia w nim 'generalnego strajku wywłaszczającego'" [Williams, Op. Cit.]. Kolejarze, znajdujący się pod wpływem wolnościowców, odmawiali przewozu wojsk, robotnicy strajkowali wbrew zaleceniom reformistycznych związków zawodowych, a chłopi zajmowali ziemię. Anarchiści całym sercem popierali ten ruch, czego można było się spodziewać, gdyż "zajęcie fabryk i ziemi odpowiadało doskonale naszemu programowi działania" [Malatesta, Op. Cit.]. Luigi Fabbri opisywał, że okupacje "ujawniły potęgę proletariatu, której był on dotychczas nieświadomy" [cytat z Paolo Spriano, Okupacja fabryk].

Lecz po czterech tygodniach zajmowania zakładów pracy robotnicy zdecydowali się na opuszczenie fabryk. Stało się tak z powodu działań partii socjalistycznej i reformistycznych związków zawodowych. Zwalczały one ten ruch i prowadziły negocjacje z państwem w sprawie powrotu do "normalności" w zamian za obietnicę legalnego rozszerzenia pracowniczej kontroli, wspólnie z szefami. Sprawa rewolucji została rozstrzygnięta przez głosowanie krajowej rady CGL w Mediolanie 10 i 11 kwietnia, bez konsultacji ze związkami syndykalistycznymi, po tym, jak kierownictwo Partii Socjalistycznej odmówiło wydania jednoznacznej decyzji.

Nie trzeba zgadywać, że obietnica "pracowniczej kontroli" nie została dotrzymana. Brak niezależnych międzyzakładowych organizacji uzależnił robotników od związkowych biurokratów w sprawach otrzymywania informacji o tym, co dzieje się w innych miastach. Wykorzystali oni tę władzę, aby izolować miasta i fabryki od siebie nawzajem. To doprowadziło do powrotu do pracy na rzecz właścicieli "pomimo sprzeciwu pojedynczych anarchistów porozpraszanych po fabrykach" [Malatesta, Op. Cit.]. Lokalne konfederacje syndykalistycznych związków zawodowych nie mogły dostarczyć niezbędnego zaplecza dla w pełni skoordynowanego ruchu okupacyjnego, gdyż związki reformistyczne odmawiały współpracy z nimi; i choć anarchiści byli dużą mniejszością, to jednak mniejszością:

"Podczas "ogólnoproletariackiej" konwencji, zwołanej 12 września (w której uczestniczyły Unione Anarchia, związki kolejarzy i robotników morskich), syndykalistyczni związkowcy postanowili: 'nie możemy zrobić tego sami', bez partii socjalistycznej i CGL, protestując przeciwko 'kontrrewolucyjnemu głosowi' Mediolanu, ogłaszając go mniejszościowym, samowolnym i nieważnym, i na koniec wydając nowe, niejasne, lecz płomienne wezwania do działania" [Paolo Spriano, Op. Cit.].

Malatesta zwrócił się do pracowników jednej z fabryk w Mediolanie. Przekonywał, że "ci, którzy sławią porozumienie podpisane w Rzymie [między Confederazione a kapitalistami] jako wasze wielkie zwycięstwo, oszukują was. W rzeczywistości zwycięstwo odniósł Giolitti [ówczesny premier Włoch - przyp. tłum.], rząd i burżuazja, która wydostała się znad skraju przepaści, nad którą wisiała". Podczas okupacji "burżuazja drżała, rząd nie miał siły, aby stawić czoła sytuacji". Dlatego:

"Mówienie o zwycięstwie, gdy ugoda zawarta w Rzymie poddaje was z powrotem burżuazyjnemu wyzyskowi, którego mogliście się wyzbyć, jest kłamstwem. Jeżeli oddajecie fabryki, róbcie to z przekonaniem o klęsce w wielkiej bitwie i z niewzruszonym zamiarem podjęcia walki na nowo przy pierwszej okazji i prowadzenia jej aż do całkowitego zwycięstwa. . . Nic jeszcze straconego, jeśli nie macie złudzeń co do tego oszukańczego zwycięstwa. Sławetny dekret o kontroli fabryk to łgarstwo. . . ponieważ ma na celu harmonizację waszych interesów z interesami burżuazji, co jest podobne harmonizacji interesów wilka i owiec. Nie wierzcie tym spośród waszych przywódców, którzy robią z was głupców odraczając rewolucję na coraz późniejszy czas. Musicie sami zrobić rewolucję, gdy tylko okazja sama się nadarzy, nie czekając na polecenia, które nigdy nie nadejdą, lub nadejdą tylko po to, by wam nakazać porzucenie działania. Ufajcie tylko samym sobie, wierzcie w swoją przyszłość, a zwyciężycie" [cytat z Maxa Nettlaua, Errico Malatesta: życiorys anarchisty].

Słowa Malatesty się sprawdziły. Jedynymi zwycięzcami po zakończeniu okupacji byli: rząd i burżuazja. Wkrótce robotnicy staną w obliczu faszyzmu, ale najpierw, w październiku 1920 roku, "po opuszczeniu fabryk", rząd (oczywiście wiedząc, kto jest prawdziwym zagrożeniem) "zamknął w więzieniu całe kierownictwo USI i UAI. Socjaliści nie zareagowali" i "właściwie ignorowali prześladowanie wolnościowców aż do wiosny 1921 roku, kiedy to sędziwy Malatesta i inni uwięzieni anarchiści podjęli strajk głodowy w swoich celach w Mediolanie" [Carl Levy, Op. Cit.]. Zostali uniewinnieni po czterodniowym procesie.

Wydarzenia 1920 roku pokazują cztery rzeczy. Po pierwsze, że pracownicy potrafią pomyślnie zarządzać swoimi zakładami samemu, bez szefów. Po drugie, potrzebę angażowania się anarchistów w ruch robotniczy. Bez wsparcia ze strony USI ruch turyński byłby jeszcze bardziej odizolowany. Po trzecie, anarchiści powinni się organizować, aby mieć wpływ na walkę klasową. Rozwój UAI i USI zarówno pod względem wpływów, jak i ilości członków wskazuje na doniosłość tej sprawy. Bez wysunięcia pomysłu okupacji fabryk i wspierania tego ruchu przez anarchistów i syndykalistów byłoby wątpliwe, czy byłby on tak powszechny i pomyślny. I wreszcie to, że organizacja socjalistyczna, utworzona jako struktura hierarchiczna, nie wydaje z siebie rewolucyjnych działaczy. Przez ciągłe oglądanie się na przywódców ruch został okaleczony i nie mógł rozwinąć swojego pełnego potencjału.

Ten okres historii Włoch wyjaśnia rozwój faszyzmu w tym kraju. Jak przedstawia Tobias Abse, "narodzin faszyzmu we Włoszech nie można rozpatrywać w oderwaniu od wydarzeń biennio rosso, czerwonego dwulecia 1919 i 1920, jakimi było poprzedzone. Faszyzm był prewencyjną kontrrewolucją. . . przeprowadzoną w wyniku nieudanej rewolucji"
["Narodziny faszyzmu w aglomeracji przemysłowej", w: Nowe spojrzenie na włoski faszyzm, pod redakcją Davida Forgacsa]. Określenie "prewencyjna kontrrewolucja" zostało ukute przez czołowego anarchistę, Luigiego Fabbriego.

Podczas okupacji fabryk Malatesta przekonywał: "jeśli nie doprowadzimy całej sprawy do końca, to za strach, jaki teraz dajemy odczuć burżuazji, zapłacimy krwawymi łzami" [cytat z Tobiasa Abse, Op. Cit.]. Późniejsze wydarzenia udowodniły, że miał rację, gdyż kapitaliści i bogaci właściciele ziemscy poparli faszystów, aby ci nauczyli klasy pracujące znajomości ich właściwego miejsca. Tobias Abse twierdzi:

"Cele faszystów i ich zwolenników wśród przemysłowców i ziemian w latach 1921-22 były proste: złamać siłę zorganizowanych robotników i chłopów całkowicie, jak tylko jest to możliwe, wymazać, przy pomocy kul i maczugi, nie tylko zdobycze biennio rosso, ale wszystko, co niższe klasy uzyskały. . . od przełomu wieków do wybuchu pierwszej wojny światowej" [Op. Cit.].

Bojówki faszystowskie atakowały i niszczyły anarchistyczne i socjalistyczne miejsca zebrań, ośrodki socjalne, redakcje radykalnych gazet i siedziby organizacji zwanych Izbami Pracy (lokalne rady związków zawodowych). Jednak nawet podczas mrocznych dni faszystowskiego terroru anarchiści stawiali opór siłom totalitaryzmu. "Nie jest zbiegiem okoliczności to, że najsilniejszy opór klasy robotniczej wobec faszyzmu istniał w. . . miastach i miasteczkach, które miały silne tradycje anarchistyczne, syndykalistyczne, lub anarcho-syndykalistyczne" [Tobias Abse, Op. Cit.].

Anarchiści uczestniczyli w działalności grup (a często je organizowali) Arditi del Popolo, organizacji klas pracujących, mającej na celu samoobronę w sprawach interesów pracowniczych. Arditi del Popolo zachęcały klasy pracujące do oporu wobec faszystowskich bojówek i organizowały ten opór, często odnosząc zwycięstwa nad przeważającymi siłami faszystów (na przykład "całkowite upokorzenie tysięcy bojówkarzy Italo Balbo przez parę setek Arditi del Popolo popartych przez mieszkańców dzielnic robotniczych" w anarchistycznej "fortecy", Parmie, w sierpniu 1922 roku [Tobias Abse, Op. Cit.]).

Arditi del Popolo były we Włoszech najbliższe idei zjednoczonego, rewolucyjnego frontu klas pracujących przeciwko faszyzmowi, proponowanemu wcześniej przez Malatestę i UAI. Ruch ten "rozwijał się w kierunku antyburżuazyjnym i antyfaszystowskim, i cechowała go niezależność grup lokalnych" [Czerwone lata, czarne lata: opór anarchistów wobec faszyzmu we Włoszech]. Zamiast być organizacją tylko "antyfaszystowską", Arditi "nie były ruchem broniącym abstrakcyjnej 'demokracji', ale przede wszystkim ruchem klas pracujących na rzecz obrony interesów robotników przemysłowych, portowców i dużej części chałupników i rzemieślników" [Tobias Abse, Op. Cit.].

Jednak zarówno partia socjalistyczna, jak i komunistyczna [utworzona w międzyczasie w wyniku rozłamu w partii socjalistycznej - przyp. tłum.] wystąpiła z tej organizacji. Socjaliści podpisali "Pakt Spokoju" z faszystami w sierpniu 1921 roku. Komuniści "woleli raczej wycofać swoich członków z Arditi del Popolo, niż pozwolić im pracować z anarchistami" [Czerwone lata, czarne lata]. Jak odnotowuje Abse, "wstrzymanie poparcia przez partię socjalistyczną i komunistyczną na poziomie ogólnokrajowym było tym, co sparaliżowało" Arditi [Op. Cit.]. Przywódcy autorytarnych socjalistów woleli klęskę i faszyzm niż ryzyko, że ich zwolennicy zostaną zarażeni anarchizmem. Dlatego "defetyzm reformistycznych socjalistów i sekciarstwo komunistów uniemożliwiły zbrojny sprzeciw, który byłby powszechny i przez to skuteczny; zaś odizolowane próby ludowego oporu nie były w stanie zjednoczyć się w pomyślną strategię" [Czerwone lata, czarne lata].

W końcu faszystowska przemoc odniosła sukces i władza kapitalistów została utrzymana:

"Wola i odwaga anarchistów nie wystarczyła do przeciwstawienia się faszystowskim bandom, potężnie wspomaganym pieniędzmi i bronią, popieranym przez represyjne organy państwa. Anarchiści i anarcho-syndykaliści mieli decydujący wpływ w niektórych rejonach i w niektórych gałęziach przemysłu, ale dopiero podobny wybór akcji bezpośredniej ze strony Partii Socjalistycznej i Powszechnej Konfederacji Pracy [reformistycznego związku zawodowego] mógłby powstrzymać faszyzm" [Op. Cit.].

Marksiści, po tym, jak pomogli pokonać rewolucję, przyczynili się do zapewnienia zwycięstwa faszyzmu.

Nawet po stworzeniu państwa faszystowskiego anarchiści stawiali mu opór, zarówno w samych Włoszech, jak i poza ich granicami. Wielu Włochów, anarchistów i nieanarchistów, udało się do Hiszpanii, aby walczyć przeciwko Franco w 1936 roku (patrz Pamięć o Hiszpanii: włoscy anarchistyczni ochotnicy podczas hiszpańskiej wojny domowej Umberto Marzocchiego w celu zapoznania się ze szczegółami). Podczas drugiej wojny światowej anarchiści odgrywali główną rolę we włoskiej partyzantce. Fakt, że ruch antyfaszystowski był zdominowany przez elementy antykapitalistyczne doprowadził do tego, że Stany Zjednoczone i Wielka Brytania umieszczały znanych faszystów na stanowiskach rządowych w "wyzwalanych" przez siebie okolicach (często tam, gdzie miasto już wcześniej zostało zajęte przez partyzantów, w wyniku czego oddziały alianckie "wyzwalały" to miasto od swoich własnych mieszkańców!).

Znając historię oporu wobec faszyzmu we Włoszech, zaskakujące jest to, że niektórzy twierdzą, iż włoski faszyzm był wytworem lub jakąś formą syndykalizmu. Tak twierdzą nawet niektórzy anarchiści. Zdaniem Boba Blacka "włoscy syndykaliści w większości przeszli na faszyzm". Podaje on jako źródło studium Davida D. Robertsa z 1979 roku Tradycja syndykalistyczna a włoski faszyzm na poparcie swojej tezy [Anarchia po lewactwie]. Peter Sabatini w swoim przeglądzie w piśmie Social Anarchism wysuwa podobną tezę, twierdząc, że "ostateczną klęską" syndykalizmu było "jego przekształcenie w organ faszyzmu" [Social Anarchism, no. 23, p. 99]. Gdzie leży prawda w odniesieniu do tych tez?

Zapoznając się z podanym przez Blacka źródłem, odkrywamy, że tak naprawdę większość włoskich syndykalistów nie przeszła na faszyzm, jeśli przez syndykalistów rozumiemy członków USI (Włoskiego Związku Syndykalistycznego). Roberts twierdzi, że:

"Ogromna większość zorganizowanych robotników odmówiła odpowiedzi na apele syndykalistów i w dalszym ciągu sprzeciwiała się [włoskiemu] udziałowi [w pierwszej wojnie światowej], wystrzegając się tego, co zdawało się być bezowocną wojną kapitalistyczną. Syndykalistom nie udało się nawet przekonać większości w obrębie USI. . . większość popierała neutralizm Armando Borghiego, przywódcy anarchistów w USI. Rozłam nastąpił, gdy de Ambris wyprowadził interwencjonistyczną mniejszość z konfederacji" [Tradycja syndykalistyczna a włoski faszyzm].

A zatem, jeśli użyjemy słowa "syndykaliści" jako oznaczającego niektórych intelektualistów i "przywódców" przedwojennego ruchu, to sprawa przedstawiała się tak, że "czołowi syndykaliści wystąpili, popierając interwencję, szybko i niemal jednogłośnie" [Roberts, Op. Cit.] po rozpoczęciu pierwszej wojny światowej. Wielu z tych przedwojennych "czołowych syndykalistów" rzeczywiście zostało faszystami. Lecz koncentrowanie się na garstce "przywódców" (za którymi większość nawet nie poszła!) i stwierdzanie, iż ukazuje to fakt, że "włoscy syndykaliści w większości przeszli na stronę faszyzmu" nie jest godne wiary. A nawet - co jest jeszcze gorsze - jak zauważyliśmy wcześniej, włoscy anarchiści i syndykaliści byli najofiarniejszymi i najskuteczniejszymi bojownikami przeciw faszyzmowi. W rezultacie tego Black i Sabatini zniesławili cały ruch.

Co jest równie interesujące, owi "czołowi syndykaliści" nie byli anarchistami, a przez to i anarcho-syndykalistami. Roberts zauważa, że "syndykaliści autentycznie pragnęli -- i próbowali -- działać w ramach tradycji marksistowskiej" [Op. Cit.]. Według opracowania Carla Levy'ego o włoskim anarchizmie, "w przeciwieństwie do innych ruchów syndykalistycznych, włoska odmiana jednoczyła się wewnątrz partii należącej do II Międzynarodówki. Zwolennicy częściowo się odcinali od bezkompromisowych socjalistów. . . na Południu syndykalistyczni intelektualiści głosili republikanizm. . . Jeszcze innym składnikiem. . . była resztka Partito Operaio" ["Włoski anarchizm: 1870-1926" w: Anarchizm: historia, teoria, praktyka, pod redakcją Davida Goodwaya].

Innymi słowy, włoscy syndykaliści, którzy przeszli na stronę faszyzmu byli, po pierwsze, niewielką mniejszością intelektualistów, którzy nie potrafili przekonać większości działaczy związku syndykalistycznego do pójścia za sobą, a po drugie, raczej marksistami i republikanami niż anarchistami, anarcho-syndykalistami czy choćby rewolucyjnymi syndykalistami.

Według Carla Levy'ego, książka Robertsa "skupia się na syndykalistycznej inteligencji" i na tym, że "niektórzy syndykalistyczni intelektualiści. . . pomogli się narodzić, lub odnosili się z sympatią do nowego ruchu nacjonalistycznego. . . który wykazywał podobieństwa do populistycznej i republikańskiej retoryki syndykalistycznych intelektualistów z Południa". Levy przekonuje, że "położono zbyt wielki nacisk na syndykalistycznych intelektualistów i organizatorów w skali krajowej", i że syndykalizm "swoją długoterminową żywotność opierał tylko w małym stopniu na zaufaniu do ogólnokrajowego kierownictwa" [Op. Cit.]. Jeśli rzeczywiście przejrzymy członków USI, to zamiast znaleźć gromadę, która "w większości przeszła na stronę faszyzmu", odkryjemy gromadę ludzi, która walczyła z faszyzmem zębami i pazurami i była powszechnie poddawana przemocy z jego strony.

Streszczając, włoski faszyzm nie miał nic wspólnego z syndykalizmem i, jak wynika z powyższych źródeł, USI walczyła z faszystami i została zniszczona przez nich wraz z UAI, Partią Socjalistyczną i innymi radykałami. A to, że garstka przedwojennych marksistowskich syndykalistów później stała się faszystami i wezwała do "narodowego syndykalizmu" nie znaczy jeszcze, że syndykalizm jest spokrewniony z faszyzmem (nie bardziej, niż gdyby to, że niektórzy anarchiści stają się później marksistami, miało czynić anarchizm "organem" marksizmu!).

Nie jest niespodzianką, że anarchiści byli najkonsekwentniejszymi i najskuteczniejszymi przeciwnikami faszyzmu. Te dwa ruchy nie mogły dłużej stać obok siebie, zważywszy, że jeden z nich opowiadał się za totalnym etatyzmem w służbie kapitalizmu, a drugi za wolnym, niekapitalistycznym społeczeństwem. Nie jest też niespodzianką to, że kiedy przywileje i władza znalazły się w niebezpieczeństwie, kapitaliści i właściciele ziemscy uciekli się do faszyzmu, aby je ocalić. Proces ten jest powszechnym zjawiskiem historycznym (wymieniając chociażby tylko cztery przykłady: Włochy, Niemcy, Hiszpanię i Chile).